- Czeeść mamo!- krzyknęłam i rzuciłam plecak w kąt przedpokoju.
- No cześć. Co ty dzisiaj tak późno?
- Poszłyśmy z Polą jeszcze na kawę, musiałyśmy obgadać projekt w szkole. Ooo właśnie!. - wytrzeszczyłam oczy i opowiedziałam mamie o obrazie będącym przepustką do szkoły do Londynu.
- Łoohohoo ! I jak ci wyszło? Co namalowałaś?
- No w sumie to myślę, że nawet dobrze, chociaż wątpię w to, że się dostanę. Jakoś starałam się przedstawić cały wczorajszy dzień. Pomysł niby ciekawy, ale nie wiem jak inni to odbiorą.
- Yhmm.. No dobra, zobaczymy jak to będzie! Ile ci nałoży ziemniaków?
- Tak średnio. Nie jestem aż tak głodna.
- Okej. Idź do salonu, nie kręć mi się tu, przyniosę ci obiad zaraz.
Wyszłam z kuchni, położyłam się na kanapie i włączyłam TV. Nie było nic ciekawego, leciało to samo co wczoraj i przed wczoraj.. i tydzień temu.. Trąbią o jednym i tym samym ciągle. No to się wkurzyłam i wyłączyłam i akurat weszła mama z talerzem. Usiadłam do stołu i kiedy jadłam, poczułam wibracje w kieszeni. Wyciągnęłam telefon i zobaczyłam wiadomość od Poli.
Od: Pola ;**
Hej hej kaleko! Idziemy na spacer za godzinę? Nudzi mi się niesamowicie... Jak nie masz żadnych planów to wpadnij po mnie. :*
"Jakby nie mogła wejść na piętro wyżej i powiedzieć. Leń.. :D" - pomyślałam i odpisałam, że spoko i wpadnę po nią.
Skończyłam jeść i poszłam umyć po sobie naczynia. Z drugiego pokoju usłyszałam mamę rozmawiającą z kimś przez telefon.
- " No jasne, będę u ciebie za chwilę.."- i się rozłączyła.
- Kochanie ja muszę lecieć na jakieś 3 godzinki, spotkanie służbowe, zostań w domu i czekaj na mnie, paa! - wzięła torebkę i trzasnęła drzwiami.
- Ale maaamo! - krzyknęłam jak najgłośniej, żeby mnie usłyszała, jednak moje starania poszły na marne.
"No zajebiście.. Doobra, co się będę, wezmę klucze, jakby coś to powiem, że jestem u Poli." Pomyślałam, wzięłam fona, torebkę, portfel, lekką kurtkę i wyszłam. Skoczyłam po Polę, jak zwykle musiałam na nią czekać. Po 15 minutach wyszłyśmy od niej z mieszkania. Zrobiłyśmy sobie wyścigi, kto szybciej zejdzie po schodach. Oczywiście ja prawie zabiłam się na tych schodach, bo poplątały mi się nogi, ale to pomińmy. Mimo tego nie wywaliłam się i wygrałam! Śmiałyśmy się z tego dooosyć długo, później poszłyśmy na pizze i podczas jedzenia strasznie nam odwalało. Śmiałyśmy się na cały głos, rozlałyśmy 2 cole i upadł nam jeden kawałek pizzy na podłogę. Za karę później musiałyśmy to wszystko sprzątać. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, jak wyszłyśmy poznałyśmy się z ochroniarzem (był mega przystojny. <3) !. I śmiałyśmy się z tego jeszcze dłuugo i długo :D Kiedy byłyśmy w h&m w centrum handlowym, spotkałyśmy Klarę, ze swoją chyba przyjaciółką - Zuzą. Ją również zdążyłam poznać wcześniej. Stały przy wieszakach i czymś się podniecały. Wstąpiłyśmy tylko na chwilkę, bo Pola chciała zobaczyć cenę okularów przeciwsłonecznych, a wylądowałyśmy za sklepem z oczyszczonymi portfelami. Dlaczego? W jakiś sposób w mojej torebce znalazł się dosyć drogi naszyjnik, który niby chciałam ukraść. A tym sposobem była ta cała Klara. Kiedy stałyśmy przy okularach, musiały podejść i wsunąć mi ten naszyjnik, a ja nawet nie zorientowałam się kiedy. Widziałam je obok siebie, że przechodzą, ale nie poczułam, żeby ruszyły moją torbę.. I wylądowałyśmy na podłodze i w dodatku musiałyśmy zapłacić karę 100 zł! Jeszcze kiedy rozmawiałyśmy z ochroniarzem te dwie wychodziły i Klara stanęła koło mnie.
- O Jezu, Blancia, stało się coś?!
W jej głosie wyraźnie było słychać perfidną ironię.. Nie ukrywam tego, że wtedy tam wybuchłam. Zaczęłam się drzeć "CO TY SOBIE W OGÓLE DZIEWCZYNO WYOBRAŻASZ?! " itp. itd. Już nawet nie pamiętam, za bardzo byłam zła. Uspokoiła mnie Pola i ochroniarz. Zostałyśmy wyprowadzone z centrum, ale na szczęście nie dostałyśmy zakazu wstępu. W wejściu jeszcze raz ją usłyszałam.
- Haha! Co ty sobie myślałaś zabierając ten naszyjnik?! Jesteś skończona w szkole.! hahhaah! To było żałosne..- zaakcentowała wyraz " zabierając". Byłam pewna, że to ona.
- To jeszcze nie koniec..- powiedziałam cicho.
Nie chciałam się jeszcze za bardzo wychylać. Narobiłabym sobie jeszcze więcej niepotrzebnych problemów. Jeśli to się będzie powtarzało, zaczekam z zemstą na sam koniec i wtedy ona będzie płakać.
Poszłyśmy z Polą do mnie, ogarnęłyśmy jeszcze raz ciąg wydarzeń i zastanawiałyśmy się, czy powiedzieć o tym naszym mamom. W sumie moja mama nie kazała mi wychodzić z domu, więc może lepiej nie? Ale w sumie dostałam karę i to pieniężną za coś, czego nie zrobiłam.. Nie.. Nic nie powiem. Pola też stwierdziła, że się nie wygada, żeby mnie nie wkopać.
Była już 21. Kiedy sobie siedziałyśmy i piłyśmy kakao, mama weszła do domu. Miała dziwny wyraz twarzy. Pierwsza myśl to : "O Boże.. Już o tym wie.. Co powiedzieć?! " . Ale nic nie mówiła, więc też nie odzywałam się na ten temat.
-Siema!
-Czeeść! O, cześć Pola! - krzyknęła roztargniona
- Dzień dobry.
- Na jakim spotkaniu byłaś? - zapytałam z nutką podejrzenia w głosie.
- No mówiłam ci, że służbowym. Właśnie.. służbowym. Yyy . tak..
- Mamo, co ty się tak jąkasz? Co jest?
- No widzisz. Takie to życie.. Wylali mnie..- ugięły jej się nogi i uklękła na podłodze.
- CO?! - wykrzyknęłam razem z Polą- To... to nie możliwe przecież! Dlaczego?! Przecież to dzięki tobie powstała ostatnia gazeta, dzięki tobie ta redakcja się trzymała..!- dopowiedziałam.
- No właśnie.. Tak jak m-mówisz córciu..- powiedziała drżącym głosem i rozpłakała się..
Obie ją przytuliłyśmy najczulej jak potrafimy.
- Nie martw się mamo.. Będzie dobrze..
Nic nie powiedziała, dalej wypłakiwała się na nasze rękawy. Siedziałyśmy tak na podłodze dobre 15 minut. Przerwał dzwonek telefonu mamy. Na ekranie widniało połączenie przychodzące od taty. Odebrałam. Powiedziałam, że u mnie wszystko spoko. Zastanawiałam się czy powiedzieć o mamie. W odpowiednim momencie mama powiedziała mi, żebym o wszystkim się wygadała. No więc się wygadałam. Później dałam mamę do telefonu i odprowadziłam Polę. Poszłam do pokoju i starałam się chociaż trochę skupić na nauce. Nie mogłam.. W głowie ciągle wirowały mi myśli "Co teraz będzie? Za co kupimy coś na obiad? Przecież tata przyjeżdża dopiero za ponad 5 miesięcy. Jak my sobie damy radę? Będę musiała wydawać oszczędności na wyjazd do Londynu na przyszłe wakacje.." Dałam sobie spokój z nauką, może nie będę musiała jutro iść do szkoły, żeby zostać z mamą. Poszłam powiedzieć dobranoc i położyłam się u siebie na łóżku. Długo starałam się zasnąć. Kombinowałam, jak dobrze rozwiązać sytuację. Pogrążyłam się w śnie dopiero koło drugiej..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz