Spojrzałam na nią jakby powiedziała, że widziała kosmitów.
- No coś ty, mamo.. To przyjaciel przecież. Od kilku lat się przecież przyjaźnimy. Przecież..
- Widzę jak na ciebie patrzy i jak ty na niego. - przerwała mi.
Przekrzywiłam głowę i wytrzeszczyłam oczy.
- Nie no, przestań, mamuś :D - powiedziałam i zaczęłam się śmiać. - idę się trochę ogarnąć na jutro.
Oczywiście , powiedziałam to tylko dlatego, żeby wyjść z salonu i uniknąć niekomfortowej sytuacji i wywiadów. Weszłam do pokoju, i zaczęłam udawać, że coś robię. Wcale mi się nie chciało iść jutro do szkoły.. Myślałam jakby tu mamę przekonać, żeby chociaż jutro nie iść! Ale w sumie to by było dziwne gdybym nie poszła jutro, a w środę już tak.. "Odpuszczę.. jakoś przeżyję ten tydzień"- pomyślałam i położyłam się na łóżko. Wzięłam lapka i zaczęłam oglądać najlepsze akcje BVB. Spojrzałam na zegarek i była już 24. Nawet nie wiem jak mi tak szybko czas zleciał. I kiedy już się wygodnie położyłam przypomniało mi się, że nie zrobiłam nic na jutro do szkoły.. Świetnie!
-Doobra, może nic nie było, ewentualnie od kogoś spisze przed lekcjami. - powiedziałam sama do siebie i uświadomiłam sobie że to było dosyć dziwne..
Odłożyłam laptopa, poleżałam jeszcze z 15 min i zasnęłam.
~Następnego ranka~
Miałam dosyć dziwny sen. Były jakieś murzyny latające na magicznych dywanach i kareta, którą prowadził niedźwiedź i ja w niej jechałam. Śnili mi się też moi przyjaciele i Klara, która wisiała w siatce na drzewie, bo byliśmy w dżungli :D Tak, to była jedyna fajna rzecz.
Ogarnęłam się, umyłam, zjadłam śniadanie i spakowałam. Mamy już nie było w domu. Jak już miałam wyjść zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam, a na klatce stała Pola z jakimś chłopakiem.
- Ehmmm.. Cześć? No teraz to mnie zaskoczyłaś..liście! ZaskoczyLIŚCIE :D
- No cześć! No więc, to jest Konrad.
Zobaczyłam wysokiego, chudego chłopaka z lokowaną burzą czarnych włosów na głowie i dużym nosem.
- Cześć- powiedział i wystawił rękę.
- No cześć, cześć - uśmiechnęłam się i jak zamknęłam drzwi podałam mu dłoń .- Rozumiem Pola, że to jest....?
- Mój chłopak ! - krzyknęła i rzuciła mu się na szyję i dała buziaka w policzek.
- No to gratulacje! W końcu! :D - Zaśmiałam się i przytuliłam ich oboje.- To jak, idziemy?
Oczywiście, jako troszcząca się przyjaciółka, zrobiłam wywiad z Konradem. Okazało się , że jest o rok starszy i chodzi do szkoły obok. Ta szkoła była trochę mniejsza od naszej i miała niższy poziom. Domyślałam się, że teraz Pola będzie się zrywała z lekcji i uciekała na przerwach, żeby się z nim jak najwięcej widzieć.
Weszłyśmy do szkoły i oczywiście ten sam widok: grupy szkolne. Poszłyśmy na pierwszą lekcję, czyli na historię. Najnudniejszy przedmiot w szkole z równie masakryczną i starą nauczycielką. Ale jakoś przeżyłam to 45 minut męki! Po dzwonku wyszłam z klasy i od razu usłyszałam głos Poli.
- Ej, Blanka, ja lecę do Konrada na chwilę, poczekasz?
- Ehm.. No tak, pewnie, że zaczekam.
No i moje domyślenia się sprawdziły! Dopiero pierwsza przerwa, a ona już znika.. W sumie, może to i dobrze? Nie mam pojęcia.Jak zadzwonił dzwonek, sama poszłam pod sale nr 56, salę od fizyki. Wychodziło na to, że Pola trochę się spóźni, albo w ogóle nie przyjdzie na lekcje. Usiadłam w ławce a nauczyciel zaczął sprawdzać obecność.
- Pakińska!..
Nikt nie odpowiadał.
- Pakińska!! Panno Kler, nie wie Pani co się z nią dzieje?
- Ona się spóźni, panie profesorze..
Po czym kompletnie nieogarnięta, do klasy wbiegła Pola.
- Już jestem panie profesorze, przepraszam za spóźnienie.
- Masz szczęście, że tylko tyle się spóźniłaś..- pokręcił głową, wstał i zaczął tłumaczyć temat.
- Co ty tak długo z nim robiłaś? - powiedziałam szeptem uśmiechając się.
- A jak myślisz?- odpowiedziała i lekko się zaśmiała.
- No dobra.. Opowiesz mi na przerwie..
Każdy słuchał i zapisywał w zeszycie co mówił nauczyciel, kiedy zadzwonił dzwonek. Wyszłyśmy z klasy i od razu szturchnęłam Polę, żeby opowiedziała mi jak było. Była tak rozpromieniona, że nawet nie potrafiła prostego zdania sklecić. Ale w końcu opowiedziała wszystko. "Jejku.. szczęściara"- pomyślałam.
- Jak staliśmy pod ścianą i zaczęliśmy się całować, wszystkie dziewczyny przechodzące obok, przeszywała zazdrość. Widać było. Zabijały nas po prostu wzrokiem! - gadała dalej podekscytowana- Chyba wychodzi na to, że jestem z najprzystojniejszym chłopakiem z ich szkoły!
Nie mogła przestać o tym nawijać. Usłyszałyśmy dzwonek i poszłyśmy na lekcję..
Plastyka. Ten przedmiot akurat uwielbiałam. Jedyny przedmiot w szkole, który sprawiał mi przyjemność. Dzisiaj mieliśmy malować na płótnach. Na początku lekcji nauczycielka powiedziała nam rzecz, która pobudziła mnie bardziej niż lodowaty prysznic z rana. Powiedziała, że najładniejsze 2 obrazy ze szkoły, będą przepustką do szkoły malarskiej do Londynu. Oczy mi się zaświeciły jak nigdy. Na namalowanie obrazu mieliśmy 3 godziny, reszta lekcji była odwołana. Byłam pewna, że każdy namaluje piękny obraz, bo tu trafiały tylko osoby z jakimiś zdolnościami, ja byłam w klasie plastycznej, więc konkurencja była.. i to nawet spora. No ale cóż. Zaczęłam malować. Najgorsze było to, że nie miałam żadnej inspiracji. Ale pomyślałam o wczorajszym dniu i wpadłam na pomysł, żeby przedstawić cały wczorajszy dzień na jednym obrazie. To było dosyć ciekawe, ale nie miałam zielonego pojęcia jak to zrobić.. Zaczęłam od namalowania wypadku, oczywiście tak, żeby nie zdradzać, że to Klara go spowodowała. Później w metaforyczny sposób, przedstawiłam idealnie spędzony dzień z Arkiem. Kiedy malowałam ostatnie kreski czas się skończył. Jakoś to wyglądało.. Uważałam oczywiście, że obraz np. Poli był 100 razy lepszy. Ona idealnie namalowała Big Ben'a.
- To jak? Myślisz, że dostaniesz się do tej szkoły?- zapytała chwilę później Pola.
- Nieee. Na pewno nie. Przecież miałaś lepszy obraz ode mnie.
- Daj spokój. Nawet się nie starałam. Nie zależy mi na tym..
- Tak w sumie.. to mi też nie.
Skłamałam. Oczywiście, że mi zależy! To byłaby moja życiowa szansa. Niepowtarzalna. Ale jakoś nie liczę na to, żebym się tam dostała. To raczej graniczy z cudem. Przecież jest jeszcze wieeele innych osób, które malują dużo lepiej ode mnie..
Plastyka. Ten przedmiot akurat uwielbiałam. Jedyny przedmiot w szkole, który sprawiał mi przyjemność. Dzisiaj mieliśmy malować na płótnach. Na początku lekcji nauczycielka powiedziała nam rzecz, która pobudziła mnie bardziej niż lodowaty prysznic z rana. Powiedziała, że najładniejsze 2 obrazy ze szkoły, będą przepustką do szkoły malarskiej do Londynu. Oczy mi się zaświeciły jak nigdy. Na namalowanie obrazu mieliśmy 3 godziny, reszta lekcji była odwołana. Byłam pewna, że każdy namaluje piękny obraz, bo tu trafiały tylko osoby z jakimiś zdolnościami, ja byłam w klasie plastycznej, więc konkurencja była.. i to nawet spora. No ale cóż. Zaczęłam malować. Najgorsze było to, że nie miałam żadnej inspiracji. Ale pomyślałam o wczorajszym dniu i wpadłam na pomysł, żeby przedstawić cały wczorajszy dzień na jednym obrazie. To było dosyć ciekawe, ale nie miałam zielonego pojęcia jak to zrobić.. Zaczęłam od namalowania wypadku, oczywiście tak, żeby nie zdradzać, że to Klara go spowodowała. Później w metaforyczny sposób, przedstawiłam idealnie spędzony dzień z Arkiem. Kiedy malowałam ostatnie kreski czas się skończył. Jakoś to wyglądało.. Uważałam oczywiście, że obraz np. Poli był 100 razy lepszy. Ona idealnie namalowała Big Ben'a.
- To jak? Myślisz, że dostaniesz się do tej szkoły?- zapytała chwilę później Pola.
- Nieee. Na pewno nie. Przecież miałaś lepszy obraz ode mnie.
- Daj spokój. Nawet się nie starałam. Nie zależy mi na tym..
- Tak w sumie.. to mi też nie.
Skłamałam. Oczywiście, że mi zależy! To byłaby moja życiowa szansa. Niepowtarzalna. Ale jakoś nie liczę na to, żebym się tam dostała. To raczej graniczy z cudem. Przecież jest jeszcze wieeele innych osób, które malują dużo lepiej ode mnie..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz