poniedziałek, 6 stycznia 2014

ROZDZIAŁ 4

   Obudziłam się, spojrzałam na zegarek była 9:24. 
- 9:24 !? Już jestem spóźniona.. W sumie nic straconego - powiedziałam do siebie i wyszłam z pokoju.
Porozglądałam się po mieszkaniu szukając mamy, nigdzie jej nie było, więc pewnie jest w sypialni. Nie chciałam jej przeszkadzać, więc nawet nie wchodziłam. Zrobiłam sobie śniadanie i napisałam do Poli, że dzisiaj nie będzie mnie w szkole. Usiadłam przy stole w kuchni, zjadłam i po chwili usłyszałam kroki między pokojami.
- Heej hej ! - krzyknęłam.- Jak się spało?
- Nie spało się. Całą noc nawet przez 5 min nie spałam. A czemu ty nie w szkole?
- Ahmm.. Bo dopiero wstałam, nie nastawiłam budzika.. Zostanę dzisiaj z tobą, pomogę ci w sprzątaniu i w ogóle.
- Kochana jesteś..- powiedziała, schyliła się i pocałowała mnie w czoło.
- Wieeeem ! :D - zaśmiałam się.- Zrobić ci kawy?
- Niee, sama sobie zrobię.
- No ok, to ja idę się trochę ogarnąć.
Wyszłam z kuchni, poszłam się umyć, ubrać i posprzątać w pokoju. Kiedy szłam do salonu, usłyszałam głos mamy. Rozmawiała przez telefon, oparłam się o ścianę, żeby posłuchać z kim gada.
- Ale kochanie, jak do ciebie? Mamy to wszystko tu zostawić? Blanka ma przecież tu znajomych, chodzi do szkoły, musiałaby zostawić Polę.. A przecież nie mogę jej tu samej zostawić.
"Do taty?.."- pomyślałam. Wytrzeszczyłam oczy i weszłam do kuchni.. Mama gwałtownie się obróciła, rozłączyła i odłożyła telefon. Później jak gdyby nigdy nic dalej robiła śniadanie. 
- Do taty?.. Tata chce żebyśmy przyjechały?! - krzyknęłam podekscytowana
- Noo.. ehmm.. Tata chce żebyśmy przyjechały na te 5 miesięcy.. Ale póki co nie rób sobie nadziei..
- Ale maamuś! Byłoby suuper! Do Dortmundu.. Miałybyśmy zapewnione mieszkanie, jedzenie i wszystko.. Tam też bym chodziła do szkoły. W prawdzie niezbyt umiem niemiecki, ale bym się nauczyła.. Mamo prooszę! Zgódź się!- zrobiłam minę zbitego pieska i usiadłam przy stole.
- Idź ogarnąć w salonie. Przemyślę to.. Idź.
Lekko się uśmiechnęłam i wyszłam z kuchni.
- Zajebiście- powiedziałam szeptem do siebie. "Tak bardzo chciałabym tam pojechać! Mecz BVB, przystojni chłopcy, wolność od Klary i w ogóle.. W prawdzie zostawiłabym Polę i Arka, ale to tylko 5 miesięcy. Pola ma przecież chłopaka, Arek ma własnych kumpli.." Milion myśli wirowało mi w głowie.. Włączyłam muzykę i zaczęłam sprzątać. 
    W trakcie sprzątania przyszedł do mnie sms.

Od : Pola ;**
" Siema. Wpadniesz do mnie około 16? Powiesz mi co z Twoją mamą i w ogóle.. :D " 

Odpowiedziałam, że pewnie i przy okazji powiem jej bardzo ważną rzecz.

~3 godziny później~

- Mamoo! O której obiad? Mamo?..
Łaziłam po mieszkaniu rozglądając się za mamą. Spała w sypialni.. "Mam nadzieję, że jej nie obudziłam"- pomyślałam- "No to wychodzi na to że sama zrobię obiad.."

Poszłam do kuchni i wzięłam się za obieranie ziemniaków i szukałam czegoś, co można by było zrobić do zjedzenia z tymi ziemniakami. Po kilku minutach zastanawiania się, rozbiłam jajka na patelnię i usmażyłam. Akurat kiedy wykładałam obiad na talerze, mama weszła do kuchni.
- Ohohoo! Niecodzienny widok! Dzięki kochanie - po tym mocno mnie przytuliła.
- No widzisz. Ludzie się zmieniają. Smacznego - zaśmiałam się i położyłam obiad na stole. Usiadłam z mamą i zaczęłam jeść. W prawdzie danie nie było jakieś tam wyszukane i rewelacyjne, ale dało się przełknąć.
- Za jakąś godzinę idę do Poli jakby coś. Żeby nie było, że nic nie mówiłam.
- No ok ok. Ogarnięte jest to spoko.
- Aaaa.. Przemyślałaś to z wyjazdem? - zapytałam niepewnie.
- Nie zawracaj mi na razie tym głowy.- powiedziała chłodno i odwróciła wzrok
Nic na to nie odpowiedziałam. Przełknęłam ostatni kęs, podziękowałam i poszłam do swojego pokoju. Włączyłam płytę Boba Marleya i położyłam się na łóżku układając najróżniejsze scenariusze pobytu w Dortmundzie, które i tak pewnie się nie wydarzą. Wyobrażałam sobie tamtejsze szkoły, chłopaków, mecz BVB i w ogóle. Popatrzyłam na zegarek, była już 16, więc ogarnęłam się trochę i zeszłam na dół do Poli.

~U Poli~

- Dzień dobry! Hej hej ! - krzyknęłam przechodząc przez próg jej mieszkania.
- Siemano! Ściągaj buty, wchodź.
Poszłam do jej pokoju, usiadłam sobie na łóżku i tylko czekałam aż padnie pierwsze pytanie.
- Czemu do szkoły nie poszłaś? 
- Po pierwsze: zaspałam, po drugie: nie chciało mi się, po trzecie: chciałam trochę pomóc mamie, była trochę roztrzęsiona jeszcze. Całą noc nie spała. Wątpię czy dałaby sobie radę beze mnie - zaśmiałam się mówiąc ostatnie zdanie.
- Aż tak źle w toją mamą? Moja już o wszystkim wie, pytała się, czy może odwiedzić
- Raczej taak. Najlepiej teraz, mama dopiero wstała.
Pola słysząc moje słowa, wyszła z pokoju i przekazała mamie wiadomość. Po chwili zostałyśmy same.
- Dzwonimy po Arka? Fajnie by było, gdyby o wszystkim wiedział. - zapytałam z nadzieją, że Pola się zgodzi.
- Noo dzwoń, dzwoń.
Za 15 minut, chłopak był pod drzwiami, opowiedziałyśmy mu o wszystkim.
- Oooo właśnie.. Muszę Wam jeszcze o czymś powiedzieć.
- O czym?- zapytali równocześnie ze zdziwieniem.
- Chyba będę wyjeżdżała do Dortmundu... Do taty..
Na chwilę zaniemówili, spojrzeli na siebie i Arek się odezwał.
- Na długo?..
- Nooo. na 5 miesięcy. Nie wiem czy to długo..
Byłam trochę zaskoczona, że tak się tym przejęli. A szczególnie Arek.. 
- Noo to trochę długo.. Ale dlaczego?!- kontynuował.
- No, mama przecież straciła pracę, nie mam za co żyć, a tata wraca dopiero za ponad 5 miesięcy, więc pojechałybyśmy i wróciły razem z nim. Ale nie martwcie się, jeszcze nic nie jest pewne.
Kiedy to powiedziałam, Arek trochę odetchnął. Pola jeszcze przetwarzała informacje, bo w ogóle się nie ruszała, tylko gapiła się na mnie jakby mnie nie rozumiała. Była już 19, mama Poli przyszła, to zaczęliśmy się zbierać, przytuliliśmy się wszyscy i ja z Arkiem wyszliśmy na klatkę.
- Jak wyjedziesz, to będę za tobą cholernie tęsknił.. 
Łza zakręciła mu się w oku, przytulił mnie i zszedł na dół po schodach.. Przez chwilę stałam nieruchomo. Później się ocknęłam i poszłam na górę, cały czas myśląc o Arku i Poli.

   Przez to wszystko kompletnie zapomniałam o szkole! Wróciłam do domu. Mama znowu spała, więc cicho się ogarnęłam i poszłam do pokoju. Zrobiłam sobie kakao, usiadłam na łóżku w swoim pokoju, wzięłam do ręki książkę od historii i zaczęłam powtarzać sobie ostatnie lekcje.

1 komentarz: