wtorek, 18 marca 2014

ROZDZIAŁ 15

Marco uchylił drzwi mojego pokoju.
- Kochanie?- odezwał się niepewnie- możesz rozmawiać?
- Ta.. o co chodzi?
- Bo wiesz..- zawahał się- jakiś tydzień temu załatwiłem Ci przepustkę do szkoły malarskiej..
Kiedy go usłyszałam serce zaczęło mi mocniej bić, a oczy rozszerzyły się maksymalnie.
- W Anglii..- dokończył.
- Jeju, Marco...
- Ale..- ciągnął- po ostatnim wydarzeniu nie wiem.. nie byłem pewien czy się zgodzisz.. To miała być niespodzianka.. i przepraszam że tak ci tym zawracam głowę!- dopowiedział szybko.
- Marco.. Kocham cię, wiesz?- powiedziałam cicho i przytuliłam chłopaka.
- Ja też cię kocham.. Nawet nie wiesz jak bardzo.
Siedzieliśmy tak  ciszy, wtuleni w siebie przez kilka minut, dopóki Reus się odezwał.
- To jak? Zastanowisz się? Wiesz.. Twój tata cię teraz potrzebuje. I niedługo twoja 18-nastka.. Sam nie wiem czy dobrze zrobiłem załatwiając ci tą przepustkę..
- Zwariowałeś?! Przecież dzięki tobie wszystko się teraz ułoży.. Zobaczysz - uśmiechnęłam się, dałam buziaka  policzek i wyszłam z pokoju. Zastanawiałam się tylko czy powiedzieć o tym tacie. Z jednej strony dobrze by było gdyby wiedział, ale z drugiej.. To za dużo jak na tak krótki czas.

~ tydzień później~

- Będę za Tobą tęsknił..- powiedział blondyn ze łzami w oczach. 
Byliśmy już na lotnisku, miałam jeszcze 20 minut do samolotu. Taty z nami nie było.. Nie był  stanie wyjść z domu.
- A myślisz, że ja za tobą nie? Najlepiej by było gdybyś pojechał tam ze mną..- trzymałam chłopaka za rękę.
- Wiesz przecież, że nie mogę. Gadaliśmy już o tym..- wpadł w nieco ostrzejszy ton.
- No wiem, wiem.. Kocham Cię. - przytuliłam Marco jak najmocniej mogłam.
Zostało mi tylko 10 minut i musiałam już się zbierać. Odeszłam od chłopaka z wielką pustką w sercu, ale nie wytrzymałam. Wróciłam się i przytuliłam go jeszcze raz. Nie mogliśmy się od siebie oderwać. Kiedy jeszcze obróciłam się, żeby pomachać, zobaczyłam jego twarz. Zapłakaną, smutną i zmęczoną twarz.. Uniosłam lekko dłoń, prawie niewidocznie pomachałam i pobiegłam do samolotu.

~2 godziny później~

Chyba mi się trochę przysnęło, bo obudziła mnie stewardessa dosłownie 2 minuty przed lądowaniem. Nawet nie wiem ile leciałam. Wzięłam bagaże i zamówiłam taksówkę na dany mi już wcześniej adres. Znalazłam się pod wielkim budynkiem, chyba na 10 pięter. Weszłam do niego i zobaczyłam taki hol.. że brak słów. 
- Rany... Jezu jakie piękne.. - szeptałam do siebie.
Zauważyłam coś  rodzaju recepcji hotelowej, podeszłam.
- Dzień dobry, ja chciałam się spytać czy dobrze trafiłam. - pokazałam kobiecie kartkę. Spojrzała się na mnie jak na jakąś.. Nie wiem.. kosmitke, albo coś. Parę sekund później uświadomiłam sobie, że przecież jest  Anglii, a nie w Polsce i powtórzyłam to samo pytanie, tylko że po angielsku. Dała mi kartę do pokoju i kazała jechać na 7 piętro. Miałam pokój z numerem 13.. "Świetnie. Dawka pecha na sam początek dnia"- pomyślałam. Znalazłam drzwi z pechową liczbą, otworzyłam i najpierw zobaczyłam hol. Ja to jednak mam tego cholernego farta. Nic nie mówiłam, poszłam dalej, żeby zobaczyć resztę mieszkania. Na prawo był salon, jak poszło się na lewo od salonu była łazienka, a na górze mega wielka sypialnia. Usiadłam na łóżku, zdjęłam szpilki i złapał mnie chwilowy.. nie wiem jak to nazwać. Zamuliłam się. Takie jakby przetwarzanie danych. Jeszcze raz rozejrzałam się po sypialni, wstałam i.. Nagle jak szalona zaczęłam skakać, krzyczeć i latać po całym domu. Kiedy mijałam jeszcze garderobę obok sypialni, zobaczyłam takie mniejsze drzwi. Były jakieś takie inne od wszystkich. Otworzyłam je i znalazłam się w po prostu cudownym pomieszczeniu. Poczułam, że tu mogę być sobą. Poczułam tą atmosferę unoszącą się w powietrzu. Ten zapach farb, drewna.. Coś pięknego. Schodząc na dół, na półpiętrze zobaczyłam wyjście na balkon. Mały, bo mały.. Ale jaki klimatyczny. Zakochałam się w tym mieszkaniu. Usiadłam na fotelu i zaczęłam myśleć.. I myśleć.
"I co ja będę w takim wielkim mieszkaniu sama robić? 
Jeny.. Jak mama by się ucieszyła gdyby się dowiedziała gdzie teraz jestem..
Dzięki komu tu jestem. 
Co będę robić.. 
Na pewno oszalałaby ze szczęścia..
Cieszyłaby się dlatego, że w końcu spełniam marzenia..
Namalowałabym ją.
Zrobiłabym jej taki piękny i duży portret..
Dlaczego musiałaś umrzeć akurat teraz?
Dlaczego tak wcześnie?..
Brakuje mi Ciebie..
Mamo, wróć.. 
Mam dla Ciebie miejsce, słyszysz? 
Wróć, proszę..
Tęsknię..
Namaluję dla Ciebie portret. Taki jaki zawsze chciałaś!
Kolorowy i duży.
I położę go na Twoim grobie.
Słyszysz?
Mam nadzieję, że Ci się spodoba.."
Jedna prawdziwa, gorzka łza popłynęła mi po policzku. Żeby nie wpaść w za głęboki letarg, włączyłam telefon. Zobaczyłam jedną wiadomość

Od: Marco ;*

No więc chciałem Ci jeszcze kochanie powiedzieć, że bardzo Cię kocham. Nie wyobrażam sobie tych kilku miesięcy bez Ciebie, rozumiesz? Chcę mieć Cię na dzień dobry i na dobra noc. Chcę Ci robić pyszne śniadanko kiedy otworzysz oczy i dawać ciepłe buziaki kiedy będziesz je zamykała. Chcę objechać z Tobą cały świat i spędzić mnóstwo niezapomnianych chwil. Gdy ogarnąłem tą całą sytuację wyciągnąłem jeden wniosek: najlepszą chwilą w moim życiu był dzień kiedy wpadłaś do tej męskiej łazienki i wtedy Cię zobaczyłem :D Teraz wiem, że najlepszą decyzją w moim życiu było oddanie Ci mojego serca. Chcę żebyś o tym pamiętała przez ten cały czas kiedy nie będzie Cię przy mnie i przypominała sobie o mnie patrząc na tego sms'a. Dopiero wyjechałaś, a już za Tobą tęsknię. Mam nadzieję, że jak stamtąd przyjedziesz to namalujesz mój portret :D Kocham Cię ;** ♥

Jakiego ja mam cudownego chłopaka.. I kto by pomyślał. Ja. Taka zwykła dziewczyna z Warszawy zostaje dziewczyną jednego z najbardziej znanych piłkarzy na świecie: Marco Reus'a..  Nawet ja sama nigdy sobie tego nie wyobrażałam. Zadzwoniłam do Poli i Arka i opowiedziałam im o wszystkim. Po jakichś dwóch godzinach poszłam rozpakować swoje rzeczy.

__________________________________

Jeśli czytasz- skomentuj :)

1 komentarz: