niedziela, 2 lutego 2014

Rozdział 11

   Kwiaty od Marco jako pierwsze odłożyłam. Wstawiłam w wazon i postawiłam na honorowym miejscu, czyli na komodzie koło mojego łóżka, na której znajdowały się zdjęcia, figurki itp. Pięknie tam wyglądały. Później zajęłam się resztą rzeczy. Rodzice położyli się spać, byli zmęczeni, mało spali. Wzięłam letni prysznic, przebrałam się, wzięłam lapka i weszłam na skype. Akurat byli moi przyjaciele- Pola i Arek.
- Heeeej! Co tam u Was?- zapytałam machając ręką do kamerki
- Hej kochana!- odwzajemnili gest- uu nas.. po staremu! Lepiej opowiadaj co u ciebie!
- A więc tak..
Opowiedziałam im o tym że trafiłam do szpitala i o tym co się działo w tym szpitalu
- Nie uwierzę ci, dopóki Marco tego nie potwierdzi..- powiedziała Pola z otwartymi ustami.
- No ok. Jutro do mnie pewnie przyjdzie, więc zadzwonimy do was i uwierzycie!- powiedziałam śmiejąc się
- No dobra! Hahah!
- Ej, ja muszę już lecieć, ktoś puka do drzwi. Narazie! Trzymajcie się- pokazałam serduszko, pomachałam i rozłączyłam się.
Zeszłam po schodach, zbliżyłam się do drzwi, spojrzałam przez judasz. "Marco?"-pomyślałam-"Tak późno?"
Było po 22 a on był po treningu, więc trochę się zdziwiłam, że chciało mu się przyjeżdżać. Otworzyłam drzwi.
- Wpuścisz mnie?- zrobił minkę zbitego pieska.
- Nie, będziemy gadać tutaj.- zrobiłam poważną minę, a widząc że mina Marco też się zmieniła dodałam- No co ty! Wchodź.
Uchyliłam drzwi szerzej i chłopak wszedł do domu.
- No więc, hej kochanie- przyciągnął mnie do siebie i dał soczystego całusa w usta.
- Mmmm. Hej, chcesz coś do picia?
- No w sumie to napiłbym się czegoś. Zmęczony po treningu jestem- wzdychnął.
- Biedny.. Ściągaj buty i idź do salonu.
Poszłam do kuchni i gdy otwierałam lodówkę poczułam zimny dotyk dłoni na biodrach
- A nie mogę być tu z tobą?- powiedział cicho przybliżając się do mojego policzka.
- Alee przecież ja za chwilkę idę do salonu- obróciłam się z sokiem w ręku- proszę- uśmiechnęłam się szeroko i udałam się w kierunku sofy. Marco, ledwo trzymając się na nogach, poszedł za mną i wygodnie rozłożył się na sofie.
- Aaa tobie nie za wyggodnie królewiczu?- zaśmiałam się lekko uderzając go poduszką.
- Wiesz co? W sumie mogłabyś poprawić nogę i troszkę pochylić głowę nad moją twarzą- powiedział uśmiechając się łobuzersko.
Złapał mnie za szyję i delikatnie przyciągnął do siebie. Nasze usta zetknęły się. Po chwili podniósł się i znowu zaczął. Jego usta smakowały tak cudownie. W takich chwilach cieszyłam się, że trafiłam do tego szpitala. W pewnym momencie odsunął się lekko ode mnie, niezbyt wiedziałam o co mu chodzi. Chwilę na mnie popatrzył i powiedział
- Wiesz co Blanka? Kocham cię..
Po tych słowach to ja rzuciłam się na niego i zaczęłam dawać mu soczyste buziaki. Kiedy na chwilę oderwaliśmy się od swoich warg, odwróciłam głowę, żeby poprawić włosy i przy schodach zobaczyłam rodziców... Patrzyli się na nas mieli ochotę wybuchnąć ze śmiechu. Szybko zeszłam z Marco, stanęłam przy nim i zwróciłam się do rodziców
- No co?- też miałam ochotę wybuchnąć ze śmiechu
Spojrzałam na Reusa, on też podśmiechiwał się i nie wiedział gdzie schować wzrok. W tym momencie rodzice wybuchnęli śmiechem i nie moli się powstrzymać. Tylko kiedy robili sobie przerwę na oddech mówili "Idźcie lepiej już na górę"
- No i z czego się śmiejecie?!- krzyknęłam nadal się śmiejąc- Chodź Marco, nie chcą nas tu hahah !
Złapałam chłopaka za rękę i poprowadziłam po schodach na górę.
- Oo widzę, że kwiaty zachowałaś!- powiedział z uśmiechem rozglądając się po moim pokoju.
- Jak mogłabym nie zachować..?
Podczas gdy ja szukałam jakichś ciuchów, żeby się przebrać, Marco przeglądał wszystkie moje rzeczy.
- Nie rzucaj tak tymi ubraniami! Poczekaj, pomogę ci..- podszedł do mnie i objął mnie w pasie- W tym będzie ci pięknie. Wyjął z mojej szafy to..
- Zboczeniec - rzuciłam na Marco zabijające spojrzenie i zaczęłam się śmiać. Nie zastanawiając się już dłużej wzięłam pierwsze lepsze. Poszłam do łazienki, przebrałam się i ogarnęłam i wróciłam z powrotem do chłopaka.
- No w tym też wyglądasz ślicznie- uśmiechnął się łobuzersko
- Dziękuję bardzo ! - i też się wyszczerzyłam- o właśnie, możesz coś dla mnie zrobić?
- Wszystko o co poprosisz ale pod jednym warunkiem.
- No słucham.
W tym momencie Reus pokazał palcem na swój policzek
- Hhaha! No doobra.-Dałam chłopakowi całusa- Ej, miało być w policzek!- zaśmiałam się lekko
- Aj tam.. Marudzisz. No to mów tą swoją prośbę- obrócił się twarzą w moją stronę
- Słuchaj, moi przyjaciele nie wierzą, że serio jesteśmy parą i w ogóle się spotykamy..
- Więc?
- Mógłbyś do niech zadzwonić i to potwierdzić? Obiecałam im- zrobiłam oczka małego szczeniaczka.
- Jeszcze pytasz!
Weszliśmy na skype, była tylko Pola, więc zadzwoniliśmy. Przywitaliśmy się z nią i w końcu mi uwierzyła. Pogadaliśmy z pół godziny i Marco musiał już iść.
- Wiesz.. To może jutro wpadniesz do mnie? Chłopaki też jutro będą. Oczywiście z dziewczynami. Przyjechałbym po ciebie..
- W sumie czemu nie? Przyjedź koło 20.
Pożegnaliśmy się i chłopak wyszedł. Poszłam na górę, przebrałam się w piżamki i poszłam spać. Mimo tego, że wyspałam się już w szpitalu, byłam strasznie zmęczona.

_______________________________

Strasznie nudny! ;( Ale mam nadzieję, że chociaż trochę Wam się spodoba ;) 8 lutego nasze pszczółki grają z Werder Brema! Będziecie oglądać? <3
Buuuuziaki! I łapcie cudownego Marco z Emmą na noc :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz