Mimo, że mama o nic nie pytała, i tak opowiedziałam jej o wszystkim. Przez chwilę nie mogła uwierzyć, ale w końcu się przekonała. Powiedziała też, że skoro mam iść na kolejną randkę, jeśli mogę tak to nazwać, to musimy kupić coś nowego i jutro skoczymy na zakupy. Przytuliłam ją, pocałowałam w policzek i poszłam na górę. Wzięłam prysznic, przebrałam się w piżamki i położyłam się. Tej nocy długo nie mogłam zasnąć.
~Następnego dnia~
Otworzyłam oczy, spojrzałam na zegarek, była 12:50. Szybko napisałam do Klary i Arka, ogarnęłam się troszkę i zeszłam na dół. Mama już stała w kuchni i nakładała jedzenie na talerze.
- Hmmmm, obiad na śniadanie? Brzmi nieźle!- zaśmiałam się- cześć wam!
- No hej, jak się spało?- podszedł tata i pocałował mnie w czoło na przywitanie
- Ciężko.. W ogóle zasnąć nie mogłam.. Domyślacie się chyba czemu.
- Ba! Trudno się nie domyślić- wyłonił się głos mamy wśród dźwięków smażonych jajek.- siadajcie, już idę z obiadem.
Usiedliśmy i czekaliśmy aż mama podstawi talerze. Kiedy wszyscy usiedliśmy tata poruszył temat.
- Słuchaj Blanka.. W Dortmundzie będziemy dosyć długi czas, wiesz o tym..
- Yhmm no wiem..
- No właśnie.. Ale przecież musisz chodzić do szkoły. Minął już tydzień odkąd tu jesteśmy, więc za kilka dni przydałoby się chociaż zacząć szukać szkoły do której cię przyjmą.
Całkowicie zapomniałam o szkole.. Nie miałam czasu na myślenie o tym. Tak szczerze to poczułam się tu jak na wakacjach, mimo, że jest chłodno i jest wrzesień.
- No w sumie raja, ale... Ja nawet nie znam języka. Nawet z Marco gadam po angielsku.
- No właśnie po to pójdziesz do szkoły, żeby się nauczyć.- przerwała mi mama.
- No to możemy poszukać nawet dzisiaj jak macie czas..
Rodzice spojrzeli się na mnie, jakby nie wierzyli w to co powiedziałam. Chyba nie sądzili, że tak szybko się zgodzę. Skończyliśmy jeść posiłek, a w związku z tym, że była bardzo ładna pogoda i byłam trochę zaspana, to stwierdziłam, że pójdę pobiegać. Przebrałam się i wyszłam z domu. Przebiegłam przez tradycyjną trasę i wróciłam do domu. Po 50 minutach byłam z powrotem. Wzięłam prysznic, przebrałam się Sprawdziłam telefon, 3 wiadomości od: Klara, Arek, Marco. Oczywiście jako pierwszą sprawdziłam wiadomość od Marco.
No cześć :) Masz może czas, żeby jutro wpaść do mnie na trening, a później na mały wypad do kina? ;*
Przypomniało mi się, że miałam jechać z mamą na zakupy, nie sprawdzałam już wiadomości od przyjaciół, tylko zleciałam na dół i starałam się jak najszybciej wyciągnąć mamę z domu. Wyjechałyśmy po 20 minutach. Pojechałyśmy do najbliższego centrum handlowego, bo obie jeszcze nie znałyśmy Dortmundu. Po na wejściu zobaczyłyśmy duży plakat na którym najbardziej rzucał się w oczy chłopak w żółtej koszulce.. Piłkarz BVB.. Marco Reus. Na plakacie było napisane, że można się spotkać, wziąć autograf itp. Razem z mamą podeszłyśmy bliżej, żeby zobaczyć czy nie ma napisanej daty kiedy to będzie. 15 wrzesień. Spojrzałyśmy się na siebie.
- To na pewno nie dzisiaj! 15 jest chyba jutro..
Chciałam być przekonana, że go tam nie spotkam, ale tej pewności nie miałam. Weszłyśmy do środka i zaczęłyśmy łazić po sklepach na parterze. Wjechałyśmy na 1 piętro i obchodziłyśmy kolejne sklepy. Na tym piętrze rozeszłyśmy się. Pochodziłam jeszcze chwilę i poszłam na jakąś kawę do najbliższej kawiarni. Po drodze zobaczyłam jakiś ogrodzony fotel ze stolikiem i stojących ochroniarzy. "Na pewno dla Marco"- powiedziałam " Ale skoro już tu stoją, to to musi być dzisiaj.. O nieee.. Ale na szczęście o tu nie ma" Szłam dalej i wykrakałam sobie. Kiedy mijałam róg, akurat grzebałam w torebce. W pewnym momencie poczułam taki silny odrzut i prawie upadłam, gdyby ktoś mnie nie złapał. Przeprosiłam mężczyznę na którego wpadłam i obróciłam się, żeby zobaczyć to był moim bohaterem. Tylko on ma taką blond czuprynę..
- Ehmm.. Cześć Marco.- uśmiechnęłam się nieśmiało
- No cześć - roześmiał się trochę
- Dzięki.. Gdyby nie ty, to już bym leżała..
A ten jeszcze bardziej się roześmiał.
- Takie śmieszne? - uśmiechnęłam się szerzej i po chwili też wybuchnęłam śmiechem.
- Nie ma za co, na prawdę.. Ale może.. W zamian za uratowanie życia, dałabyś się namówić na kawę i ciastko?
- Właśnie po to szłam, więc jasne że tak- uśmiechnęłam się - choodź!- złapałam się go pod rękę i poszliśmy razem do pobliskiej kawiarni.
Ludzie naokoło patrzyli się na nas jakby widzieli trójgłowego psa, a dziewczyny w moim wieku i trochę starsze, chyba chciały mnie zabić wzrokiem, ja tylko się z nich śmiałam.
Zamówiliśmy kawę i lody waniliowe, rozmawialiśmy sobie, wygłupialiśmy się i spytałam się go o to spotkanie
- No to dzisiaj.. Za godzinę..- powiedział tak jakby od niechcenia
- Nie chce ci się spotkać z fanami?
- Wiesz... Wolałbym ten czas spędzić z tobą- spojrzał w moje oczy i się uśmiechnął. Na chwilę zaniemówiłam, zachciało mi się płakać ze szczęścia- Możesz w sumie iść na te spotkanie ze mną, ale widzę, że jesteś na zakupach, a kobiecie na zakupach się nie przeszkadza..
- Ehmm.. Chętnie bym poszła, i nie chodzi nawet o zakupy, ale ja nie mogę. Wstydzę się, boję się, że źle mnie przyjmą, albo coś..
- No dobrze.. Too może, pójdziemy na zakupy razem? Podoradzam ci trochę- uśmiechnął się szeroko
- Seerio?
Nie ukrywam, trochę się zdziwiłam, że chłopak chce iść na zakupy..
- No serio, serio.- Wstał, podszedł do mnie i złapał mnie za rękę- No chodź.
Kiedy wstałam, zostawił rachunek i poszliśmy do mojego ulubionego sklepu. Przymierzałam mnóstwo ciuchów, Marco doradzał mi w czym najlepiej wyglądam. Godzina już minęła.. Pożegnaliśmy się i rozeszliśmy. Wróciłam do mamy, bo wydałam już całą swoją kasę, a mama jeszcze szalała między wieszakami. Powiedziałam mamie o całym spotkaniu, zapłaciłyśmy za zakupy i akurat kiedy wracałyśmy na parter, musiałyśmy minąć miejsce spotkania z Reusem.. Starałam się za bardzo nie patrzeć, ale kiedy mama mnie szturchnęła i obróciłam się, zobaczyłam chłopaka obok siebie. Najpierw przywitał się z mamą a później powiedział do mnie
- Wiesz co? Może zamiast tego kina, wpadnij do mnie. Będą chłopaki z drużyny ze swoimi dziewczynami.
Oczywiście, jeśli twoja mama pozwoli..
- Wiesz...- rozejrzałam się po całej sali, oczy wszystkich ludzi utkwiły na nas i prawie oślepłam od blasku fleszy- w sumie to mogę wpaść. Później napisz o której i w ogóle. Na razie- chciałam jak najszybciej odejść, więc złapałam mamę za rękę i dałam krok do przodu. Obróciłam się, uśmiechnęłam i zjechałyśmy na parter.
- Mamo czy ty to widziałaś?..
- No właśnie nie wiem.. O co się zapytał, nie do końca wszystko zrozumiałam..
- Czy jutro zamiast do kina, to czy wpadnę do niego, będą chłopaki z drużyny ze swoimi dziewczynami. Zapoznam się z nimi i w ogóle, oczywiście jeśli nie masz nic przeciwko.
- Nie mam córcia, nie mam..
Wyszłyśmy z centrum i pojechałyśmy do domu, akurat na kolację. Tata zrobił naleśniki, moje ulubione danie! :D Zostawiłyśmy torby wypełnione ubraniami w przedpokoju i usiadłyśmy do stołu, byłyśmy strasznie głodne. Opowiedziałyśmy tacie o całej historii z Reusem i tak dalej. Kiedy skończyłam jeść, wzięłam swoją torbę, poszłam do swojego pokoju, oczywiście o wszystkim poinformowałam Klarę i Arka i zaczęłam rozpakowywać ciuchy, przy okazji wybierałam co jutro na siebie założę. Później poszłam się trochę ogarnąć, położyłam się na łóżku i dłuuugo myślałam i myślałam.
___________________________
No i jest ! Przepraszam za kilkudniową nieobecność, ale nie było czasu na pisanie ;/ A przy okazji chciałam Wam bardzo podziękować za ponad 900 wejść <3 Jesteście kochani ;) Jeśli czytasz- zostaw komentarz. Buuziaki! ;*
Awwww <3 Kochamm :*
OdpowiedzUsuńRozdział jest cudowny. Świetnie piszesz, masz wielki talent. Czekam na rozdział dziesiąty i zapraszam do siebie na :
OdpowiedzUsuńsport-aktywnosc-lifestyle.blogspot.com