~Dzień wyjazdu, 8:00~
- To jak? Gotowa? - zapytała z uśmiechem na ustach mama.
- Czekaj, czekaj, pomyśle czy niczego nie zapomniałam.. Hmmm.. Dobra, jest okej. Gotowa!
- No to lecimy!
Wyszłyśmy z domu, zamówiłyśmy taksówkę i udałyśmy się w kierunku lotniska. Samolot miałyśmy dopiero za 2 godziny, więc nie musiałyśmy się specjalnie spieszyć. Nie ukrywam, że byłam coraz bardziej podekscytowana. W końcu Dortmund to moje ulubione miasto i jeszcze w dodatku BVB! Na ich punkcie kompletnie szalałam.. Marzyłam o tym, żeby w trakcie pobytu, pójść na chociaż jeden mecz. I miałam wielką nadzieję, że moje marzenie się spełni.
Przez całą drogę na lotnisko, nie rozmawiałyśmy. Z Polą i Arkiem też jeszcze nie pisałam.
W pewnym momencie mama wyrwała mnie z letargu:
- No Blanka, wysiadaj, jesteśmy!
Podniosłam głowę i przez sekundkę nie wiedziałam o co chodzi. Wyjrzałam przez okno w samochodzie, otworzyłam drzwi, a uśmiech zajmował coraz więcej powierzchni na mojej twarzy. Wzięłyśmy walizki z bagażnika, zapłaciłyśmy i podziękowałyśmy, i poszłyśmy w stronę portu lotniczego. Na miejscu nie musiałyśmy czekać długo, przyszłyśmy w samą porę.
Samolotem leciałyśmy około półtora godziny. Czas zleciał mi dosyć dobrze. Żartowałyśmy sobie, wygłupiałyśmy się i nie było żadnych komplikacji. Kiedy wylądowałyśmy, poczułam takie dziwne ciepło w środku. Nie mogłam się doczekać, kiedy zobaczę tatę. Nie czekając ani chwili, zamówiłyśmy taksówkę. Mama w miarę umiała niemiecki, więc jakoś sobie poradziłam. Ja stałam i czułam się jakbym była wśród kosmitów, bo prawie nic nie rozumiałam. Jakoś nie ciągnęło mnie do nauki niemca w szkole. Jechałyśmy ulicami Dortmundu i może mi się wydawało, a może nie, ale nigdy nie widziałam tak pięknego miasta. Po półgodzinnej jeździe dotarłyśmy pod dom taty. Na początku nie miałyśmy zielonego pojęcia, czy dobrze trafiłyśmy. Adres się zgadzał, ale ten dom był jakiś taki za piękny. Wymieniłyśmy spojrzenia i patrzyłyśmy w ten budynek, jakbyśmy zobaczyły osła tańczącego breakdance. W pewnym momencie, jakiś kompletnie nam nie znany mężczyzna wybiegł przed dom i dał gest ręką, żebyśmy bez krępowania wchodziły. Chwilkę się zastanawiałyśmy, ale skoro wołał, to weszłyśmy. Kiedy minęłyśmy próg, zobaczyłyśmy mega booskie pokoje. Poszłyśmy troszkę dalej wgłąb domu i przy kuchni zobaczyłam mężczyznę, którego tak bardzo chciałam zobaczyć. Roześmiałam i rzuciłam się tacie na szyję. On oczywiście też ogromnie się cieszył, ale w pewnym momencie powiedział.
- No dobra młoda, z mamą też się muszę przywitać.
Zbliżyli się do siebie, a ja sobie usiadłam przy stole i chociaż troszkę starałam się rozmawiać z mężczyzną, który zaprosił nas do domu. Dowiedziałam się, że ma na imię Alan i ma 34 lata. Jednak informacja, której jeszcze się dowiedziałam, kompletnie mnie zamurowała. Alan jest zastępcą trenera BVB!!! Oczywiście tysiąc myśli w głowie, odnośnie meczów itp. Naszą rozmowę przerwał tata. Przedstawił Alana mamie i mi. Mówił, że jest jego przyjacielem z pracy. Ale skoro Alan jest zastępcą Kloppa, to tata nie prowadzi firmy? Pogubiłam się. Zapytałam o to taty.
- No właaśnie.. - zaczął niepewnie - Miałem o tym powiedzieć później, ale Blanka już zaczęła, więc.. Zmieniłem pracę..- spojrzał się na mamę.
- A kim teraz jesteś? - szybko się wtrąciłam.
- Pewnie to Cię ucieszy.- uśmiech na mojej twarzy był coraz większy- To jest taka fucha, że ogarniam wszystkie mecze BVB i je spisuje, łącznie z wynikami.
- Czyli że..?
- Czyli że mam wstępy na mecze Borussi!
- Jeeejuu! Tato to cudoownie!
Biegałam po pokoju jak poparzona i widać było, że każdy był rozbawiony tą sytuacją.
- A co z firmą?- zapytała podejrzliwie mama.
- Oddałem ją mojemu dobremu przyjacielowi na czas próbny. Spokojnie... Wszystko jest w dobrych rękach- powiedział i objął mamę ramieniem.
- To co Blanka? - powiedziała, kiedy już się uspokoiłam- idziemy się rozpakować?
- No a jak!! Lecimy!
Pierwsza wleciałam na górę i wybrałam sobie pokój z łazienką. Zaczęłam rozkładać swoje rzeczy w szafkach, a kiedy skończyłam zajrzałam do pokoju mamy. Ona też już była prawie rozpakowana, więc poczekałam na nią, ogarnęłam jej sypialnię i zeszłyśmy na dół.
______________________________________________
Taki trochę krótki i lipny, no ale jest! :D
Uff , nadrobiłam wszystko i blog jest on boskii *.*
OdpowiedzUsuńCzekam z niecierpliwością na następny <3
Buziaki ; **
Świetny! ;3 Ciekawe co spotka Blankę w Dortmundzie :)Czekam na kolejnyPozdrawiam ;*
OdpowiedzUsuń